Nie.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy obserwowanych



leżę na łóżku i oglądam własne paznokcie.
zdumiewające z jakim natężeniem w mojej głowie pojawiają się czarne myśli.
w klatce piersiowej ucisk, a przed oczami setki czarnych pajączków.
pora umierać, panno er.









..aż tu pewnego poranka, SMS z okolic piekła:
czerń dzisiaj głodna i wściekła.

26.05.2012 o godz. 21:53

Skończyłam 6 sezon skinsów. I co ja biedna będę teraz oglądać ?
złapałam jakiś zastój i pisanie sprawia mi wiele trudności - brak pomysłów, zdolności, chęci skumulował się jak nigdy przedtem. tak wiele niewypowiedzianych słów... ręce na klawiaturze - pauza!
kolejna notka o niczym, żeby tylko nie było przerw, ale za to załatwione praktyki!







brzuszki dzień 2.
~rób porządek w zdjęciach na dysku - przypadkowo znajdź zdjęcia byłego! cheers!
Tagi: Panna K.
21.05.2012 o godz. 16:23



wczoraj umarłam na zawał. około jedenastej w nocy.
moje ciało wiło się w konwulsjach przez półgodzinną dogrywkę,
wymiotowało emocjami w trakcie karnych.


jestem nieżywa, ale za to zadowolona.
z wyniku naturalnie.

^.^
20.05.2012 o godz. 21:50

Mam tyle do napisania , że chyba nie mam nic. Jest powoli dobrze.Cieszy mnie to. Uspokoiłam swoją główkę. Mój związek jest bardzo zadowalający. Jest dobrze. Jest inaczej. Ufam cholernie sercu.

tumblr_lktebpy1bz1qegy1lo1_500_large.png
Tagi: c
18.05.2012 o godz. 10:49



Czwarta nad ranem...
Tagi: Panna K.
16.05.2012 o godz. 23:25
Zalecam przeczytanie poprzednich dwóch części przed czytaniem tej :D

I choć bym chciała, to nie potrafię się zmienić tego co się stało. To był mój wybór i sądziłam, że wybrałam doskonale. Tak bezproblemowo.. ale tak bardzo samolubnie..

Siedzę obok mojej nieznanej mi wcześniej córki i płaczę. Łzy kapią z mojej brody wprost do szklanki z herbatą. Przez zamglony obraz staram się patrzeć na jej reakcję. Ona wygląda jak niewzruszony anioł, i trzymając w ręku jedną z swoich prac wydaję się zdrętwieć. Widzę jak blednie i na moich oczach jej skóra staje się sino-biała. Osuwa się na podłogę. Bezsilnie podchodzę i sprawdzam co się dzieje. Ona nie oddycha. Chcę krzyczeć o ratunek, ale z moich ust nie wydobywa się żaden dźwięk. Z trudem wstaję i zbiegam na dół po schodach. Szukam jej ojczyma, ale nigdzie go nie ma. Chcę zadzwonić na numer alarmowy, ale mój telefon nie reaguje na żadne wciskanie klawiszy. Wybiegam na ulicę, aby znaleźć kogoś kto mógłby mi pomóc lecz i tutaj jest pusto. Stoję i głucho dla otoczenia łkam. Teraz dopiero widzę co przypomina mi otaczający mnie świat. Niebo jest szare, a ludzie poznikali. To niemożliwe, bym znów trafiła do piekła. Szybko wracam do tej martwej dziewczyny. Mijając podłużne lustro na przedpokoju zatrzymuję się i patrzę na samą siebie. Mam siwe włosy i jestem strasznie chuda. Co się ze mną dzieje. Przykładam rękę do klatki piersiowej aby wyczuć serce.. wciąż bije. Gdyby nie ubrania pewnie, ujrzała bym własne ciało na skraju śmierci.

Wtem usłyszałam jak na piętrze zaskrzypiała podłoga. Pomyślałam - Może to ona, nie możliwe, przecież leżała martwa. Bałam się podejść do schodów, nie wyobrażając sobie tego że mam wejść na górę i sprawdzić co się tam porusza. Stojąc o krok od pierwszego schodka widzę jak ściany oraz górna część schodów tracą kolory i starzeją się w przyśpieszonym tempie. Niczym fala śmierci i rozkładu w mgnieniu oka spływa wprost na mnie. Stoję i nie potrafię się poruszyć, strach zawładnął moim ciałem i tylko kropla potu spływająca po moim czole uświadamia mnie, że wciąż żyję. Skapnęła razem z moją łzą –równocześnie na dwa buty – dwie krople. Łza spadła na lewy i natychmiast pokrył się białą skorupą z soli, natomiast kropla potu wylądowała na prawym bucie a ten pokrył się krwią i która zakrzepła za niecałą sekundę. Tym samym mam na sobie buciki z soli i krwi. Usłyszałam szaleńczy krzyk dobiegający z piętra: wybierz którą nogą zaczniesz swoją podróż do mnie i miej na uwadze, że teraz od twojego kolejnego ruchu zależy los twojej duszy. Moje myśli podpowiadały, że sól to śmierć, a krew to życie – ale wiedziałam, że na obecną chwilę nie znajduję się w miejscu tam gdzie żyłam, a w jakimś piekielnym świecie przypominającym próbę życia. Wzięłam pod uwagę to, że podobno mam zbawić duszę, tak więc nie potrzebna będzie mi krew, lecz co przyniesie krok bucikiem zakrytym przez skorupę z soli – czy śmierć, czy może zbawienie? Czułam, że moje serce przyśpiesza, a wokoło mnie było jakby coraz mniej powietrza do oddychania. Po piątym z rzędu ciężkim oddechu postawiłam na schodku lewy but. W tym samym momencie solna skorupa roztrzaskała się, a ja poczułam brak emocji. Nawet brak strachu. Chciałam ruszyć dalej lecz skrzepnięta pokrywa drugiego buta zaczęła już wrastać w podłogę. Wyszarpnęłam stopę w taki sposób aby pozbyć się go z stopy na stałe i poczułam tylko jak coś szarpnęło mną w środku. Tak jak bym odcięła się od wszystkiego co mam. Zwymiotowałam krwią przed siebie i upadając z bezsilności uderzyłam głową w trzeci schodek. Zemdlałam..

Ocknęłam się, czułam jak moje ciało unosi się na wodzie. Dokładniej to dryfowałam gdzieś na bezkresnym oceanie i gdziekolwiek dokładnie się teraz znajdowałam, chciałam tam pozostać. Woda była doskonale ciepła, na tyle że nie parzyła, a ja czułam jak delikatne fale masują mnie na plecach. Powietrze było świeże i rześkie jakby przed chwilą przeszła tutaj burza. Przewracałam głowę i pływałam w wszystkie strony, ale nie widziałam żadnych oznak życia, aż po sam horyzont. Przewróciłam się, aby spojrzeć pod wodę i zobaczyć dno tej bezkresnej wody i tym samym odkryłam straszną prawdę. Parę metrów pod wodą usytuowana była podwodna pustynia pełna martwych ciał obciążonych jedynie bucikiem z soli, który nie pozwalał na wynurzenie się. Poniżej leżały już tylko kości. Poczułam chlapnięcie na plecach i zamierzałam szybko się odwrócić. Lecz w międzyczasie zobaczyłam jak z dużą szybkością ciało jakiejś starszej kobiety ciągnie na dno biały od soli pantofelek. Słyszałam stłumiony przez wodę wrzask, widziałam jej przerażone oczy i zrozumiałam, że wybrałam dobrze. W innym razie podzieliła bym jej los. Ale co mnie teraz czeka. Przez chwilę przeszła mi przez głowę myśl, że mogła bym ją uratować, ale i w tym momencie moje ciało zostało przewrócone na plecy przez jakąś wyższą siłę i znów wylądowałam z głową skierowaną w niebo. Chmury przeplatały się świetlistymi oraz czarnymi wstęgami, które zleciały i uformowały szarą kulę wiszącą ponad moim dryfującym ciałem. Usłyszałam głos, pewno dochodził z tego czegoś, ale nie widać było żadnych ust.
Powiedział:
Czy masz jakieś pytania?
Ja po chwili wydusiłam z siebie:
Czy jesteś bogiem?
Odpowiedział:
Niektórzy by mnie tak nazwali lecz z podsumowania twojego życia wynika, że i tak byś we mnie nie uwierzyła, a nawet próbowała byś mnie zniszczyć.
Zadrżałam, bo poczułam, że woda zrobiła się zimna i zaczął padać deszcz. Zapytałam:
Skoro jesteś bogiem lub jakąkolwiek siłą tworzenia i zabierania życia, zsyłałeś na ziemie swoich synów i córki, alby nieśli płomienie wiary w sercach i podtrzymywali wiarę w ciebie, to czemu prowadzisz w tej chwili konwersację z kimś kto w ciebie nie wierzy.
Woda się uspokoiła deszcz przeszedł w mżawkę, a głos powiedział:
Mądre słowa jak na kogoś kto rozmawiać z czymś w co sam nie wierzy. Wiedz, że nigdy nie miałem żadnego potomstwa i tylko ludzie z własną głupotą i kłamstwem starali się dążyć do władzy oraz do samozadowolenia kosztem innych ludzi, stworzeń zwanych przez ciebie zwierzętami oraz kosztem wszystkich przyszłych pokoleń. Stworzyłem niemożliwą dla ciebie liczbę światów i tylko dla ludzi stworzyłem ten w którym właśnie się znajdujesz. Powstał on po to bym mógł uświadomić tych, którzy zrozumieli swoją własną duszę i nie dzielili życia na dobro i zło a kierowali się tym co podpowiada im dusza. Wiem że wam ciężko wsłuchać się w siebie samych ale to jedyne wyjście aby przejść przez życie i zakończyć je w taki sposób, aby nie wymagał pośmiertnych decyzji skazujących losy dusz na wieczną śpiączkę w oceanie zapomnienia, na którym dryfujesz, a dał im możliwość trzeźwego przejścia na powrót do świata pod inną postacią. Dlatego nie nazywał bym siebie sam stwórcą, bo teraz jestem tylko samotnym władcą losu. Tak więc nic innego nie pozostało mi do zrobienia jak odesłanie cię gdzieś do świata żywych. I nie myśl, że będę życzył ci powodzenia, bo sama jesteś odpowiedzialna za swoje życie, mino to że ktoś będzie ci pomagał lub utrudniał, to jedynym twoim drogowskazem jest twoja własna dusza i tylko w nią warto wierzyć i jej słuchać.
Cały czas słuchałam i byłam przekonana, że każdemu kto nie topi się w tym oceanie daje podobną gadkę i że i tak wie o czym teraz myślę. A ja przechodzę właśnie dylemat – bo w poprzednim życiu nie znałam boga, bo nie chciałam go znać. Wyeliminowałam go i poszerzyłam tę eliminację na masową skalę ludzi. A co będzie jeśli znów wyląduje na ziemi, jako człowiek i znów zaczną myśleć i kombinować, a tym samym zagłuszę i zignoruję głos mojej duszy, która pewnie ma mi wiele do powiedzenia.

Dlatego sama sobie życzę lepszego przyszłego życia..
..wszystkim innym życzę, aby ich czyny nie dopuściły do zakończenia ich własnego bytu na dnie bezkresnego oceanu.

14.05.2012 o godz. 22:59

Dzisiaj oddałam się trochę mej miłości do fotografii a tak można by było uznać że nie wiem nic. Nie wiem co mam robić z sobą a chyba jest mi zle...


Chciała bym móc latać , tak mogła bym wzbić się ponad to chociaż na chwilę.


Ważny dźwięk, nieważny brzęk
pistoletów i blach
które próbują wzbudzić nasz strach
a Ważny dźwięk, nieważny brzęk
pistoletów i blach
które próbują wzbudzić tutaj nasz strach
ważne spojrzenie szczere
i ręka niespracowana banknotami
ważne to co się kruszy
a potem z powrotem poskładane
ważne by nie,
nie gilotynować ludzi swoimi zasadami
ważne to, to co bywa między nami


e91008b30001e3404d7b52ad.jpg
Tagi: hmm
14.05.2012 o godz. 21:26
Doskonale wiedziałam, jak to się skończy.
Można to było przewidzieć jak tylko się zaczęło. A już w ogóle to po tym, jak się zaczęło.
Do pewnego momentu było nawet zabawnie. Ale teraz, kiedy zaczęło się robić poważnie - jest strasznie.
Te wszystkie uśmiechy na korytarzu, niby przypadkowe spojrzenia. Obserwacje, uśmiechy, znowu obserwacje, spojrzenia, uśmiechy. Takie szczeniackie. Niby zaloty. W sumie, nikt nie wie, o co chodzi. Grunt,że jest śmiesznie. Jak dla mnie układ idealny. Mam czym się zająć na przerwach. A "śmieszne" sytuacje tworzą się same.
Po co to psuć?
Ano właśnie. Po dziewięciu miesiącach obserwacji Pan D. zdecydował się do mnie zagadać. Na Facebooku. Hm. Oryginalne, nie ma co. I tak lepsze to, niż na żywo. No, dobra. Zagadał. Cześć, co tam i inne pierdoły. Niby fajnie, fajnie. Ale to nie to. Pan D. wszystko zepsuł. Dużo bardziej odpowiadał mi wcześniejszy układ. Co będzie teraz? Będę musiała z nim rozmawiać na przerwach? O nie. Dzisiaj udało mi się go unikać (aaa, to dopiero dojrzałe!). Wizja mnie i jego rozmawiających na przerwie, siedzących gdzieś koło siebie na ławce... toż to czysta abstrakcja. Nie jestem w stanie pogodzić się z tą myślą. Po prostu mnie to przerasta. To dopiero przykre. Nadarza się okazja. Jest facet, niebrzydki facet, wysoki -no tak, same najważniejsze cechy. O charakterze nie wiem jeszcze nic. Boję się,że mogę się rozczarować. Albo,że on się rozczaruje. Już nie wiem, co gorsze. To nic. Jest facet. Potencjalny kandydat. Po tylu latach psioczenia, że jestem sama, że nikt mnie nie chce,że wszystko jest źle - pojawia się facet. A co ja robię? Robię wszystko,co tylko mogę, żeby uciec. Unikam spojrzeń, chowam się po kątach, żeby tylko nie musieć powiedzieć mu chociażby "cześć". Czy to nie jest chore?
Znowu wszystko zepsuje. A później.. później będę rozpaczać,że wszystko jest źle.

Pod względem życia-tudzież-nieżycia uczuciowego. Poza tym wszystko jest super.
14.05.2012 o godz. 18:44
Jeden z tych dni kiedy wszystko się udaje. Ani jednej kłody pod nogami. Idealny splot okoliczności (łagodzących) i wydarzeń. Wspaniałe zajęcia 'w poszukiwaniu orzęsków pod mikroskopem' i kolejne 'oglądanie kosmetyków Panny S. i macanie jej po ciążowym brzuszku'
Ponadto - zero ochoty za słodycze. Kawa z cynamonem. Genialny humor. W głowie leci cały czas ta sama piosenka, na przemiennie z obrazem 'Mirosława'.
Czyżby spokój na stałe zagościł w mojej krainie ?


A teraz kolejne podejście do :
- mąk
- kiszonek, suszu, dżemów, marmolad i powideł
- detergentów, fortyfikacji i opakowań



a blond kudełki zaczęły przebijać się przez farbę na mych włosach - sztuczna inteligencja przegrywa!
Tagi: Panna K.
14.05.2012 o godz. 18:25
Rolki to wspaniała sprawa! Zwłaszcza w taką pogodę, jak założy się krótkie spodenki, na uszach słuchawki i jedziesz, wszystko zależy od brzucha i nóg, włosy powiewają na wietrze, a już po zdjęciu rolek i włożeniu wygodnych kapci, gdy siada się w fotelu jest ta magiczna chwila spełnienia. Codzienna dwu godzinna jazda - cudo. Tylko nie wiem czemu na rolkach czuję się bezsilna, w razie jakiegoś ataku mogę liczyć tylko na siłę właśnie nóg i brzucha, żebym jak najszybciej mogła wyrwać się z opresji.
Jednak trochę głupio samemu jeździć i nie mieć do kogo się odezwać. Podobno to dobrze działa na psychikę. Że wiecie, można się wyciszyć, przemyśleć w spokoju wiele spraw, rozmyślać nad sensem tego wszystkiego. Ale to chyba po tym jak człowiek upora się z myślą, że jest się samemu. Tak, mam ogromny problem z samotnością. Myślę, że jakby trafił mi się teraz jakiś skurwysyn, to bym do niego leciała jak mucha do lepa, a później byłby płacz, że to skurwiel. A może nie? Skoro zdaję sobie z tego sprawę to chyba bym nie leciała... To ciekawe, całe to poczucie samotności i w ogóle, bo to przyćmiewa wszystko co dobre, że niby nagle nie masz z kim pogadać, bo ktoś ma swoje sprawy, dostrzegasz bezsens w innych i jeszcze samemu tworzysz barierę. A może tak faktycznie jest, że w tym okresie jest się naprawdę samemu? Nikogo nie ma, a w życiu dzieje się naprawdę źle? Jak tak się zastanawiam to ma sens, to prawda. Sama już nie wiem... Wiem teraz, że jakbym się przytuliła do kogoś to trwałabym w tym uścisku przez długi, dłuugi czas. A może nie? Czy samotność oznacza też niepewność? Wiecie, to wcale nie jest tak, że nie próbuję tego wszystkiego zmienić, serio robię wiele zabiegów zmiany swojego położenia, ale to trudne, nawet bardzo. Myślę, że gdyby nie to, że mam jakieś swoje przekonania, to teraz bym robiła coś innego, ale ja po prostu nie potrafię się napraszać ani nic. I to ma sens.

Nie ogarniam dziewczyn, serio. Niby takie dorosłe, kurwa, toż to liceum już :o ( -.- ) Dobra, pomijając ich "wiekowe" przekonania i moją irytację. Dziewczyny to suki, nie wszystkie, bo ja chyba suką nie jestem, ale spotkałam się niedawno z taką bezczelnością, że o ja. Nie lubię skakania z kwiatka na kwiatek, co impreza inny, albo jeszcze lepiej! Na jednej imprezie zalecz 3: najpierw tego z poprzedniego melanżu, później zawróć w głowie innemu, żeby na koniec przespać się ze swoim byłym. Przecież to bez sensu! A później jakie życie jest złe, nikt mnie nie chce bla bla bla. I takim czymś wyrabia się opinie o KAŻDEJ dziewczynie. Nie mówię, bo chłopaki też szukają na każdej imprezie innej, ale nie mówię też o wszystkich.
Ooo, mam taki mały problem, a raczej rozterkę czy może inaczej: nieporozumienie myśli... Bo jak jest dziewczyna i chłopak, on taki lekkoduch, ona normalna. No i on do niej coś zarywa, ale nie są pewne jego działania, w sensie czy coś na poważnie, czy na chwilę. To co taka dziewczyna ma zrobić? Wie, że może cierpieć, ale wie też, że ten czas z nim może być cudowny i wyjątkowy. I tu moje pytanie: żałować, że się zaryzykowało związek, a później cierpiało, czy żałować, że się nie spróbowało. Osobiście uważam, że jeżeli coś może dać mi szczęście to w to brnę, najwyżej później pocierpię, jednak w pamięci i w duszy będą jakieś super wspomnienia i w ogóle, bo chyba lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się stchórzyło i nie wiadomo co mogło się stać, bo zawsze może być dobrze, prawda?

Z innej beczki: uderzył mnie temat czy dziewczyna może palić, czy nie. Otóż pieprzcie się! Wiadomo, że to nie za bardzo estetycznie jest palić, ale ani facet, ani babka nie powinni, a jednak palą (przyznaję się, że też popalam). Ale czy to nie hipokryzja? On palacz, a dziewczyna nie może! A tak naprawdę wszyscy kopcą jak smoki. Takie czcze gadanie. Jest impreza i każdy z fają. Zatem róbta co chceta ;)

e4f8028f3c983377b89a75d.jpeg
Tagi: Para - Para
11.05.2012 o godz. 21:37


To już ostatnie dni mojego dwutygodniowego weekendu.
Nie wyobrażam sobie teraz powrotu na tryb mniej-więcej-szkolny. Koniec wstawania o 10. Teraz o 6 będę biegła do autobusu. Zupełnie tak,jakbym nie mogła wyjść 3 minuty wcześniej i iść sobie spokojnie. E, nie. Po co sobie upraszczać życie?
Mam siniaki na biodrach. Znowu zachciało mi się kręcić hula-hopem niżej. Że niby wtedy boczki zejdą. Ahaa, napewno. Chociaż, co to to nie. Wszystkim polecam hula-hop, najlepiej wypchane ryżem. 4cm poszły od tak. Z czystą przyjemnością. W końcu skoro i tak oglądam serial,to co za problem pokręcić trochę w tym czasie?
A, że Dexter trwa około 53 minuty to tak sobie kręcę...
Byłam wczoraj na takich małych zakupach na szmatach. I znalazłam eleganckie, niskie koturny. Takie akurat, kiedy muszę iść do kościoła na piechotę. Albo do szkoły, na wersję bardziej feszyn. I oprócz tego sukienkę. Ale nie byle jaką sukienkę. O taką -> klik. To nie jest moje zdjęcie. Na mnie oczywiście wygląda lepiej, sasasa. Jest z Topshopu a zapłaciłam za nią obłędne 14 złotych.

O, jeszcze jedno.
Sezon na o matko, jest dostępny, pewnie napisze. napisz napisz napisz. o boże, napisał uważam za otwarty.:
11.05.2012 o godz. 20:55
Moja Mama jest prze mega ! Ha kupiłam spodenki ! I poszłyśmy na obiad. Plotki i ploteczki. Dziwnie ale było mi przyjemnie. A jutro koncerty i odpoczynek. Miło. W sumie przeszło mi. Jestem spokojniejsza i wiem , że sprzeczki się nie uniknie i ciesze się , że już po wszystkim. I dostałam ulgę studencką w busie chociaż nie jestem studentką! Ha! Śmieszne. Potrzebuje spokoju. Powoli ogarniam.


wskoczę w szpilki na wieczór ot tak
nowym kixom na przekór ot tak
włożę raz duży dekolt bo mam
to co trzeba do niego

zrobię mocny makijaż bo co
chcę wyglądać wyzywająco
jestem inną kobietą nocą
i nie pytaj dlaczego

będę pachnieć delicious bo co
nie pokażę bielizny choć ją
w wyobraźni już widzisz ostro
tajemnice są fresz bo

wiesz, że chcę cię czymś kusić i ja
wiem, że znów się odwrócisz i tak
i komplement ten musisz mi dać
jestem przecież kobietą


8151edcd000c0c414f1d67fb.jpg
Tagi: mm
11.05.2012 o godz. 20:05



jest beznadziejnie
Tagi: jeb
10.05.2012 o godz. 22:10
Chciałabym w końcu napisać coś strasznie pozytywnego, ale świat mi jeszcze nie pozwala. Mam nadzieję, że to się zmieni.
Chociaż w sumie mam pozytyw: wspaniałych przyjaciół. Chociaż jak każdy i oni czasem kopią w dupę to są. Taka niezmienna część życia, ludzie, z którymi można wszystko i robi się wszystko.
Ej, będzie dobrze, nie? Okaże się, że Bóg teraz nie ma nas w dupie i coś nam pomoże zmienić, żeby było dobrze, prawda?


c4da704c12f853d9f3563b3.jpeg
09.05.2012 o godz. 22:12

jeb

Mam brak humoru. Mam brak jakoś wszystkiego. W pizdu ! Byłam dzisiaj w schronisku i co? I co? Ludzie są pojebani , nie odpowiedzialni i mam ochotę wyjebać co nie którym w pysk. To jest chore!! Idę na wolontariat. Będę pomagać! Ha! Co nie zmienia faktu , że i tak nic mi się chce a najchętniej poszła bym spać. Wszystko mnie irytuje. Aghrr....










Odbijam od tego popieprzonego świata.
tumblr_lh26btdzGN1qdf9hyo1_500.jpg
Tagi: gg
09.05.2012 o godz. 16:41
Ostatnimi czasy wpisy były dość monotematyczne. Winę za to ponosi bajeczna stabilność, która przepełniła me serce i uczucie bezpieczeństwa, które sprawiło, że stanęłam twardo na nogach...
Brak weny towarzyszył mi przez bardzo długi czas.
Brak czasu tłumaczył puste kartki papieru.
Nadchodzący egzamin sprawił, że litery zaczęły się składać tworząc spójną całość, a tramwajowe spostrzeżenia w końcu zaowocowały.


Człowiek żyje w przeświadczeniu o swojej spostrzegawczości. Nie zdając sobie sprawy jak wielkim ślepcem się stał. Nastawionym tylko na siebie samego. Jest egoistycznym głupcem, cierpiącym razem z innymi, ale nie potrafiącym odebrać ich sygnałów.
Patrzy, ale nie widzi. Dostrzega, ale nie rozumie.
Przecież, to uczucie jest wszędzie...
W kobiecie, która siedząc w tramwaju zaciska usta,by nie uronić ani jednej łzy.
W starszym panu, który patrząc na zakochane pary, gładzi swoja zaśniedziałą obrączkę, z którą nie potrafi się rozstać.
W bezdomnym dziecku, stojącym z nosem przylepionym do witryny sklepowej.
... a wystarczyło tylko zdjąć ciemne okulary, by sobie to uświadomić.

- written by Blondie
Tagi: Panna K.
09.05.2012 o godz. 09:56
No i Blondie mnie zainspirowała. A mianowicie czasami się zastanawiam nad różnicami wiekowymi w związkach. Wiecie czasami nie rozumiem związków z młodszymi chłopakami bo inaczej ich nie nazwę . Przekonuje się tylko,że są nierozsądni i upierdliwi. Moje koleżanki co chwilę narzekają jacy są nieodpowiedzialni i ciągle się kłócą. Pytam się czego one się spodziewają od gówniarzy? Nie oszukujmy się w tym wieku im nie chodzi o stałe związki jakie my sobie wyobrażamy. Nie oszukujmy się my lubimy stabilizację i być pewne co do związku. Chcemy być ułożone. Ja się bałam swojego związku bo myślałam że jestem za młoda jednak okazało się że idealnie się dopełniamy. Życzę każdej takiej relacji.

Ps. Czy tylko ja nie rozumiem po co dawać się krzywdzić?
Znów nie mogłam spać w nocy, obok zimna pościel.
Czekałam do piątej, aż wrócisz i mnie dotkniesz.
To mało istotne, tylko chce mi się płakać
Kiedy wącham twój kołnierz i czuję jej zapach.
Może trochę przesadzam, bo wciąż wołasz mnie "kotku".
Słowo "zdrada" zastąpiło bilet w tą podróż.
Flesz, back na początku i jak wypadliśmy z forów.
Zastanawiam się czemu znów nie wracasz do domu?
Nie odbierasz telefonów, nie gadamy jak kiedyś.
Gdzie te wspólne cierpienia, gdzie uśmiechy?
Kto pomagał ci przeżyć, wierzył w ciebie od lat?
Teraz siedzę znów sama, a w radiu melancholia.
tumblr_lgi21m8ZfP1qbsbszo1_500.jpg
Tagi: zdrada
08.05.2012 o godz. 20:30
Mam dziwny nastrój sama nie rozumiem czemu. Dni jakoś dziwnie mijają. Mam ochotę coś zrobić ale sama już nie wiem co. Mam głowie rozpierdol. Mój skarb w pracy a ja nie wiem co robić.
Ostatnio jakoś wędruje pomiędzy ślubem brata, studiami. Znowu wszystko załatwiać ale na szczęście już na swoje wymarzone. I mieszkanie. Żyje nowym mieszkaniem! Jest cudne chce je. No ciągle je mam w głowie. Wszystko się ułoży. Lubię te myśli i lubię zaangażowanie. Mieszkanie dokumenty na studia. I nowe życie, bez problemów. Aj chcę chcę! Ogarnijcie mnie bo ja Siebie nie umiem.
Potrzebuję to wiedzieć,
że mam czekać na ciebie.
Potrzebuję cię mieć gdzieś,
nie przy sobie, ale dla siebie.

Potrzebuję to czuć, że
mogę zawsze cię czuć
i potrzebuję byś poczuł



tumblr_l7elffCStm1qco0qzo1_500.png
Tagi: mieszkanie
08.05.2012 o godz. 15:26



They were all messages of love.
If you look for it, I've got a sneaky feeling you'll find that love actually is all around.

Tagi: Panna K.
07.05.2012 o godz. 21:26
Zapraszam serdecznie na moją stronę - Kolekcjonerka a na niej znajdziecie moje stylizacje, moje przemyslenia i duzo duzo wiecej...
Untitlred-1.jpg
Untitlwd-1.jpg
az4.jpg
07.05.2012 o godz. 20:00
MojaObsesja
Nie.
O mnie: Rozczarowana idealistka...
statystyki