Nie.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy moich znajomych



leżę na łóżku i oglądam własne paznokcie.
zdumiewające z jakim natężeniem w mojej głowie pojawiają się czarne myśli.
w klatce piersiowej ucisk, a przed oczami setki czarnych pajączków.
pora umierać, panno er.









..aż tu pewnego poranka, SMS z okolic piekła:
czerń dzisiaj głodna i wściekła.

26.05.2012 o godz. 21:53
Jutro zaloguję się w serwisie, złoże podania do szkół. No, bo rekrutacja elektroniczna?! Pokurwiło ich wszysciuteńkich. Ah..


Wysłałam swoje wiersze i opowiadanie na konkurs. I to nie byle jaki. Powstał na cześć zmarłej młodej dziewczynki, która miała talent, jak jasna cholera. Wiem, bo kiedyś poszłam do biblioteki i wzięłam jej pamiętniki. Agnieszka Bartol, może znacie. Może ma swoją stronę na Wikipedii? Nie wiem, nigdy nie sprawdzałam. Co najśmieszniejsze, jeśli chodzi o konkurs, to nikomu nie dałam swoich prac do przeczytania. Po prostu wstydzę się, zwłaszcza, jeśli chodzi o wiersze. Zbyt osobiste. A i tak sądzę, że nie zajmę żadnego miejsca, więc..

Wracając z poczty poczułam dziwną świadomość, że jestem szczęśliwa. To jest, miałam jakieś takie odczucie, ze nie w razie kłopotów mogę się do kogoś zwrócić o pomoc, jak będzie mi się nudzić, też mam kogoś do towarzystwa. I dziwnym zbiegiem okoliczności będąc już prawie pod blokiem spotkałam Iwonę i sobie trochę pogadałyśmy. Jakieś pół godziny.

Jutro znowu jadę na stare śmieci. Do siostrzyczki wręczyć jej prezent[duży zestaw do makijażu] i ogólnie złożyć życzenia. Potem wybiorę się na cmentarz. Chciałam się spotkać ze znajomymi, ale jakoś dziwnie mi się znajomości wykruszyły. Boli mnie to, że uważałam Ew. za swoją przyjaciółkę a tu nagle, jak tylko wyjechałam umilkło wszystko. O, przepraszam poszłyśmy razem do kina na "Przed Świtem". Potem się skończyło.

Za to miło mi słyszeć, że Ktoś cieszy się, że mnie poznał. Naprawdę, małe słowo a cieszy. Ja też się cieszę, że się przeprowadziłam do takiego, nie innego miasta, trafiłam do takiej, nie innej szkoły i w ogóle. Jeszcze, żebym dostała się do liceum..

~~~~~~~~~~~~~~~

Polubiłam to, jak jasna cholera!
Tagi: ...
25.05.2012 o godz. 22:15

Skończyłam 6 sezon skinsów. I co ja biedna będę teraz oglądać ?
złapałam jakiś zastój i pisanie sprawia mi wiele trudności - brak pomysłów, zdolności, chęci skumulował się jak nigdy przedtem. tak wiele niewypowiedzianych słów... ręce na klawiaturze - pauza!
kolejna notka o niczym, żeby tylko nie było przerw, ale za to załatwione praktyki!







brzuszki dzień 2.
~rób porządek w zdjęciach na dysku - przypadkowo znajdź zdjęcia byłego! cheers!
Tagi: Panna K.
21.05.2012 o godz. 16:23
Weekend w stolicy.
Minęło szybko, łatwo i przyjemnie. Pomijając zmęczenie. Ogólnie rzecz biorąc to szlajałyśmy się po mieście. Zakupy:) Na Starym Mieście odżyły moje wspomnienia z Torunia. Wspomnienia + Toruń = Wszystko wróciło do punktu wyjścia. I jeszcze ciągła propozycja od prawie każdego zainteresowanego: "To jak Kasiu? Jeszcze kilka lat i przyjeżdżasz tu na studia?" Nie. Warszawa jest cudowna, ale to nie moja bajka. Zbyt hałaśliwa, męcząca, daleka od domu. W Toruniu będę mieć każdego z dala od siebie, ale wystarczająco blisko do Warszawy i Szczecina. To mi pasuje. Poza tym..


Straciłam na kilka dni kontrolę. Nie wzięłam zeszytu, bo ktoś by od razu ogarnął co jest grane. Musiałam jeść duże obiady. Jak pierwszego dnia mówiłam, że nie jestem głodna i tylko wzięłam porcję frytek, gdy Muśka i sis jadły normalny duży obiad to jestem pewna, że mama zaczęła coś podejrzewać. A tego nie chcę. Od jutro będzie dobrze. Znowu rutyna. Szkoda tylko, że za tydzień mama i Adi jadą do Szczecina. Znowu będę tylko z babcią w domu. Zaczyna mnie to męczyć. Uwielbiałam sama siedzieć w domu. Cały dzień w pidżamie przed telewizorem i laptopem, z kubkiem kawy w ręku i "tak właśnie mija nas czas". A tak? Z babcią będę się męczyć.

Najgorszy był powrót do domu ale to już nie jest do publicznego prania brudów. Po prostu.. "Everybody lies" - jak to mawiał dr House. A "zaufanie, to taka czarna świnia". Tak, tak, wzięło mnie na Happysad. Przypadek.
Nie poszłam dziś do szkoły, hurra, hurra..

Mam dziwny humor, nie wiem czy to nerwica, czy nawrót "chyba-depresji", która trzymała mnie przed wyjazdem.
Tagi: ...
21.05.2012 o godz. 15:51



wczoraj umarłam na zawał. około jedenastej w nocy.
moje ciało wiło się w konwulsjach przez półgodzinną dogrywkę,
wymiotowało emocjami w trakcie karnych.


jestem nieżywa, ale za to zadowolona.
z wyniku naturalnie.

^.^
20.05.2012 o godz. 21:50

Mam tyle do napisania , że chyba nie mam nic. Jest powoli dobrze.Cieszy mnie to. Uspokoiłam swoją główkę. Mój związek jest bardzo zadowalający. Jest dobrze. Jest inaczej. Ufam cholernie sercu.

tumblr_lktebpy1bz1qegy1lo1_500_large.png
Tagi: c
18.05.2012 o godz. 10:49
Ale ja już nie "wish you where here"..

Kiedy już człowiek myśli, że jest okey, budzi się rano szczęśliwy, uśmiecha się, nawet gdy nie jest zbytnio różowo, ale nie myśli o nożu. Chudnie powoli, ale zawsze coś. Jedzie odwiedzić jedną z najważniejszych osób w jej życiu, poprawia stopnie w szkole.

I nagłe zderzenie rzeczywistości.
Przyszło jak zawsze niewinnie, podczas oglądania Plotkary i pakowania rzeczy do torebki. Czy czekanie na wyimaginowaną rzeczywistość się kiedyś skończy? Miałam nadzieję, że już przyzwyczaiłam się, ale..

Mam wrażenie, że nawet moja "porysowana" czerwienią ręka kpi sobie ze mnie.


Mam nadzieję, że godziny jazdy busem, kilometry przebytych dróg jakoś mi pomogą. Bo nawet świadomość, że kupiłam sobie wczoraj różowe sandały na koturnie w Deichmannie nie uszczęśliwia mnie.


Chyba po prostu dociera do mnie, iż nie jestem już tą samą osobą, co dawniej. Już nie patrzę na wrogów z góry, tylko pozwalam sobie kulić się pod ich spojrzeniem. Jak szybko można tak upaść? Śmieszne, że wciąż czuję resztki siebie ale kiedy patrzę w lustro nie wiem, czy patrzę na siebie, czy na jakąś żałosną kopie mnie. Sama nie wiem, czy to depresja czy po prostu dziecięcy bunt. Sam fakt, że przestałam pisać, płakać i prawdziwie się śmiać przeraża mnie. I ostatnie dni w szkole.. Niemalże w ogóle nie żartowałam sobie z Iwoną, co jakiś czas tylko uśmiechałam się ale bardziej do powietrza.

I ciągła myśl o fajkach..
Mam dosyć. Dławi mnie tlen, chcę krzyczeć, ale mam wrażenie, że nie umiem. Mam wrażenie, że nie mam we mnie emocji. Dawniej widząc ulotkę o konkursie literackim, naprawdę ważnym, szalałabym. A teraz? "O, konkurs. Fajnie. I tak nie wygram." Wiem, że to jest złe, ale nie umiem tego zmienić. Nie wiem, czy potrafię. Nie wiem też czy dalej ignorować to, czy powiedzieć komuś, co czuję. I dlaczego to wszystko przybrało na silę ostatnio, gdy idąc z psem do lasu przechodziłam obok Czyjegoś domu. Nie, nie mówię o M.
Boję się śmierci? Czy w sumie przemijania?


Chcę do domu.
Tylko gdzie on? Dom twój, gdzie serce twe. Ups.. nie mam domu.


Szkoda tylko, że niektórzy z tj notki przeczytają tylko o tym, że pocięłam się, kupiłam buty, myślę o fajkach i uważam, że nie mam serca. Czy to jakiś pieprzony filtr, który nie przyjmuje do rzeczywistości bolesnej prawdy?
Tagi: ...
17.05.2012 o godz. 19:01

Nie ma mnie tu
gdzie wydaje się że jestem
nie ma mnie

Krótkie spojrzenie wgłąb
rzut oka
- kilka supłów i żeglarski węzeł
to tyle co znalazłam
Tagi: strange
17.05.2012 o godz. 16:55



Czwarta nad ranem...
Tagi: Panna K.
16.05.2012 o godz. 23:25

CZY KTOŚ WIE GDZIE ZNAJDE JAKIES OCZOJEBNE, JASKRAWE, NEONOWE KOSZULKI, BLUZKI?
Tagi: help
16.05.2012 o godz. 20:08

Najlepszy temat: pogoda.

Jest maj. Zamiast leżeć topless na słońcu i podziwiać jak moja skóra robi się czekoladowa, to siedzę przed kompem ze stosem notatek i próbuje się odnaleźć.

Kiepsko jest, nie?

16.05.2012 o godz. 15:18

Dzisiaj oddałam się trochę mej miłości do fotografii a tak można by było uznać że nie wiem nic. Nie wiem co mam robić z sobą a chyba jest mi zle...


Chciała bym móc latać , tak mogła bym wzbić się ponad to chociaż na chwilę.


Ważny dźwięk, nieważny brzęk
pistoletów i blach
które próbują wzbudzić nasz strach
a Ważny dźwięk, nieważny brzęk
pistoletów i blach
które próbują wzbudzić tutaj nasz strach
ważne spojrzenie szczere
i ręka niespracowana banknotami
ważne to co się kruszy
a potem z powrotem poskładane
ważne by nie,
nie gilotynować ludzi swoimi zasadami
ważne to, to co bywa między nami


e91008b30001e3404d7b52ad.jpg
Tagi: hmm
14.05.2012 o godz. 21:26
Doskonale wiedziałam, jak to się skończy.
Można to było przewidzieć jak tylko się zaczęło. A już w ogóle to po tym, jak się zaczęło.
Do pewnego momentu było nawet zabawnie. Ale teraz, kiedy zaczęło się robić poważnie - jest strasznie.
Te wszystkie uśmiechy na korytarzu, niby przypadkowe spojrzenia. Obserwacje, uśmiechy, znowu obserwacje, spojrzenia, uśmiechy. Takie szczeniackie. Niby zaloty. W sumie, nikt nie wie, o co chodzi. Grunt,że jest śmiesznie. Jak dla mnie układ idealny. Mam czym się zająć na przerwach. A "śmieszne" sytuacje tworzą się same.
Po co to psuć?
Ano właśnie. Po dziewięciu miesiącach obserwacji Pan D. zdecydował się do mnie zagadać. Na Facebooku. Hm. Oryginalne, nie ma co. I tak lepsze to, niż na żywo. No, dobra. Zagadał. Cześć, co tam i inne pierdoły. Niby fajnie, fajnie. Ale to nie to. Pan D. wszystko zepsuł. Dużo bardziej odpowiadał mi wcześniejszy układ. Co będzie teraz? Będę musiała z nim rozmawiać na przerwach? O nie. Dzisiaj udało mi się go unikać (aaa, to dopiero dojrzałe!). Wizja mnie i jego rozmawiających na przerwie, siedzących gdzieś koło siebie na ławce... toż to czysta abstrakcja. Nie jestem w stanie pogodzić się z tą myślą. Po prostu mnie to przerasta. To dopiero przykre. Nadarza się okazja. Jest facet, niebrzydki facet, wysoki -no tak, same najważniejsze cechy. O charakterze nie wiem jeszcze nic. Boję się,że mogę się rozczarować. Albo,że on się rozczaruje. Już nie wiem, co gorsze. To nic. Jest facet. Potencjalny kandydat. Po tylu latach psioczenia, że jestem sama, że nikt mnie nie chce,że wszystko jest źle - pojawia się facet. A co ja robię? Robię wszystko,co tylko mogę, żeby uciec. Unikam spojrzeń, chowam się po kątach, żeby tylko nie musieć powiedzieć mu chociażby "cześć". Czy to nie jest chore?
Znowu wszystko zepsuje. A później.. później będę rozpaczać,że wszystko jest źle.

Pod względem życia-tudzież-nieżycia uczuciowego. Poza tym wszystko jest super.
14.05.2012 o godz. 18:44
Jeden z tych dni kiedy wszystko się udaje. Ani jednej kłody pod nogami. Idealny splot okoliczności (łagodzących) i wydarzeń. Wspaniałe zajęcia 'w poszukiwaniu orzęsków pod mikroskopem' i kolejne 'oglądanie kosmetyków Panny S. i macanie jej po ciążowym brzuszku'
Ponadto - zero ochoty za słodycze. Kawa z cynamonem. Genialny humor. W głowie leci cały czas ta sama piosenka, na przemiennie z obrazem 'Mirosława'.
Czyżby spokój na stałe zagościł w mojej krainie ?


A teraz kolejne podejście do :
- mąk
- kiszonek, suszu, dżemów, marmolad i powideł
- detergentów, fortyfikacji i opakowań



a blond kudełki zaczęły przebijać się przez farbę na mych włosach - sztuczna inteligencja przegrywa!
Tagi: Panna K.
14.05.2012 o godz. 18:25
Nie ma to, jak być karanym za prawdę.. Cóż, uznajmy, że pominę to, jak większość czyta i słucha mnie między wierszami. Czyli omijając to, co złe.
Dlaczego nie chcemy wierzyć w to, że coś złego dzieje się z naszymi bliskimi? Przecież można zapobiec tylu złym rzeczom.

Znowu historii nie mam. I religii. Czyli mam na 12 do szkoły, dwie godziny i do domu. No, po prostu zabijcie mnie. Ah.. jeszcze cztery dni i mam szybsze wakacje. Kto wie, może uda mi się namówić mamę i brata, aby iść na Come?

Na cały tydzień sprawdziany zapisane. Dziś matma, jutro polski, biologia - środa, czwartek - chemia i piątek - fizyka. Ale, przecież "po testach, to wy luzy będziecie mieć a teraz się uczcie". Jassne.

Uciekam, może wrócę wieczorkiem, jak się uwinę z tabelami i nauką. Na pewno będę musiała wejść na GG i na kims się wyżyć. Tego, to ja sobie nie odpuszczę..

;)
Tagi: ...
14.05.2012 o godz. 11:18

Wychodzi na to, że każdy ma własną, niepowtarzalną drogę. Nie sprawdzą się utarte schematy i domniemane biegi zdarzeń.
Jedyną pociechą pośród niewiadomej jutra jest to, że nad tym wszystkim czuwa Bóg, który WIE, Bóg, który ZNA.

poniedziałkowy poranek, dzień dobry :-)
14.05.2012 o godz. 10:36

Każdy z nas w życiu jakiś kurs obrał,
I na pokład swój załogę dobrał,
Aura dobra sprzyjała płynącym,
Lecz wszystko co dobre kiedyś się kończy.



Znowu nie pisałam.. Mój tydzień wyglądał tak, że przychodziłam ze szkoły, jadłam obiad, wychodziłam z psem, odrabiałam lekcje, w międzyczasie zapełniałam zeszyt literkami i cyferkami, oglądałam Skins i szłam spać. I tak cały tydzień.
Na nieszczęście się przeziębiłam i jestem zmęczona ale może to skutki niedożywienia? Ciekawe.. Jeszcze trochę i będzie dobrze.

W czwartek jadę jednak do stolicy. Przynajmniej jeden dzień w szkole sobie odpuszczę. Mam powoli dosyć życia. Czasem mam wrażenie, że moje życie toczy się zupełnie bez mojego udziału.

Mam nadzieje, że to się kiedyś skończy. Nie chcę tak żyć.


Notatka bez ładu i składu ale ja po prostu nawet nie mam siły by stukać w klawisze. Nie pojechałam do dziadków, wyrodna wnuczka. Jestem zmęczona, po prostu.
Ah.. idę sobie kawę zrobić i spać.
Tagi: ...
13.05.2012 o godz. 12:40
Rolki to wspaniała sprawa! Zwłaszcza w taką pogodę, jak założy się krótkie spodenki, na uszach słuchawki i jedziesz, wszystko zależy od brzucha i nóg, włosy powiewają na wietrze, a już po zdjęciu rolek i włożeniu wygodnych kapci, gdy siada się w fotelu jest ta magiczna chwila spełnienia. Codzienna dwu godzinna jazda - cudo. Tylko nie wiem czemu na rolkach czuję się bezsilna, w razie jakiegoś ataku mogę liczyć tylko na siłę właśnie nóg i brzucha, żebym jak najszybciej mogła wyrwać się z opresji.
Jednak trochę głupio samemu jeździć i nie mieć do kogo się odezwać. Podobno to dobrze działa na psychikę. Że wiecie, można się wyciszyć, przemyśleć w spokoju wiele spraw, rozmyślać nad sensem tego wszystkiego. Ale to chyba po tym jak człowiek upora się z myślą, że jest się samemu. Tak, mam ogromny problem z samotnością. Myślę, że jakby trafił mi się teraz jakiś skurwysyn, to bym do niego leciała jak mucha do lepa, a później byłby płacz, że to skurwiel. A może nie? Skoro zdaję sobie z tego sprawę to chyba bym nie leciała... To ciekawe, całe to poczucie samotności i w ogóle, bo to przyćmiewa wszystko co dobre, że niby nagle nie masz z kim pogadać, bo ktoś ma swoje sprawy, dostrzegasz bezsens w innych i jeszcze samemu tworzysz barierę. A może tak faktycznie jest, że w tym okresie jest się naprawdę samemu? Nikogo nie ma, a w życiu dzieje się naprawdę źle? Jak tak się zastanawiam to ma sens, to prawda. Sama już nie wiem... Wiem teraz, że jakbym się przytuliła do kogoś to trwałabym w tym uścisku przez długi, dłuugi czas. A może nie? Czy samotność oznacza też niepewność? Wiecie, to wcale nie jest tak, że nie próbuję tego wszystkiego zmienić, serio robię wiele zabiegów zmiany swojego położenia, ale to trudne, nawet bardzo. Myślę, że gdyby nie to, że mam jakieś swoje przekonania, to teraz bym robiła coś innego, ale ja po prostu nie potrafię się napraszać ani nic. I to ma sens.

Nie ogarniam dziewczyn, serio. Niby takie dorosłe, kurwa, toż to liceum już :o ( -.- ) Dobra, pomijając ich "wiekowe" przekonania i moją irytację. Dziewczyny to suki, nie wszystkie, bo ja chyba suką nie jestem, ale spotkałam się niedawno z taką bezczelnością, że o ja. Nie lubię skakania z kwiatka na kwiatek, co impreza inny, albo jeszcze lepiej! Na jednej imprezie zalecz 3: najpierw tego z poprzedniego melanżu, później zawróć w głowie innemu, żeby na koniec przespać się ze swoim byłym. Przecież to bez sensu! A później jakie życie jest złe, nikt mnie nie chce bla bla bla. I takim czymś wyrabia się opinie o KAŻDEJ dziewczynie. Nie mówię, bo chłopaki też szukają na każdej imprezie innej, ale nie mówię też o wszystkich.
Ooo, mam taki mały problem, a raczej rozterkę czy może inaczej: nieporozumienie myśli... Bo jak jest dziewczyna i chłopak, on taki lekkoduch, ona normalna. No i on do niej coś zarywa, ale nie są pewne jego działania, w sensie czy coś na poważnie, czy na chwilę. To co taka dziewczyna ma zrobić? Wie, że może cierpieć, ale wie też, że ten czas z nim może być cudowny i wyjątkowy. I tu moje pytanie: żałować, że się zaryzykowało związek, a później cierpiało, czy żałować, że się nie spróbowało. Osobiście uważam, że jeżeli coś może dać mi szczęście to w to brnę, najwyżej później pocierpię, jednak w pamięci i w duszy będą jakieś super wspomnienia i w ogóle, bo chyba lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się stchórzyło i nie wiadomo co mogło się stać, bo zawsze może być dobrze, prawda?

Z innej beczki: uderzył mnie temat czy dziewczyna może palić, czy nie. Otóż pieprzcie się! Wiadomo, że to nie za bardzo estetycznie jest palić, ale ani facet, ani babka nie powinni, a jednak palą (przyznaję się, że też popalam). Ale czy to nie hipokryzja? On palacz, a dziewczyna nie może! A tak naprawdę wszyscy kopcą jak smoki. Takie czcze gadanie. Jest impreza i każdy z fają. Zatem róbta co chceta ;)

e4f8028f3c983377b89a75d.jpeg
Tagi: Para - Para
11.05.2012 o godz. 21:37


To już ostatnie dni mojego dwutygodniowego weekendu.
Nie wyobrażam sobie teraz powrotu na tryb mniej-więcej-szkolny. Koniec wstawania o 10. Teraz o 6 będę biegła do autobusu. Zupełnie tak,jakbym nie mogła wyjść 3 minuty wcześniej i iść sobie spokojnie. E, nie. Po co sobie upraszczać życie?
Mam siniaki na biodrach. Znowu zachciało mi się kręcić hula-hopem niżej. Że niby wtedy boczki zejdą. Ahaa, napewno. Chociaż, co to to nie. Wszystkim polecam hula-hop, najlepiej wypchane ryżem. 4cm poszły od tak. Z czystą przyjemnością. W końcu skoro i tak oglądam serial,to co za problem pokręcić trochę w tym czasie?
A, że Dexter trwa około 53 minuty to tak sobie kręcę...
Byłam wczoraj na takich małych zakupach na szmatach. I znalazłam eleganckie, niskie koturny. Takie akurat, kiedy muszę iść do kościoła na piechotę. Albo do szkoły, na wersję bardziej feszyn. I oprócz tego sukienkę. Ale nie byle jaką sukienkę. O taką -> klik. To nie jest moje zdjęcie. Na mnie oczywiście wygląda lepiej, sasasa. Jest z Topshopu a zapłaciłam za nią obłędne 14 złotych.

O, jeszcze jedno.
Sezon na o matko, jest dostępny, pewnie napisze. napisz napisz napisz. o boże, napisał uważam za otwarty.:
11.05.2012 o godz. 20:55
Moja Mama jest prze mega ! Ha kupiłam spodenki ! I poszłyśmy na obiad. Plotki i ploteczki. Dziwnie ale było mi przyjemnie. A jutro koncerty i odpoczynek. Miło. W sumie przeszło mi. Jestem spokojniejsza i wiem , że sprzeczki się nie uniknie i ciesze się , że już po wszystkim. I dostałam ulgę studencką w busie chociaż nie jestem studentką! Ha! Śmieszne. Potrzebuje spokoju. Powoli ogarniam.


wskoczę w szpilki na wieczór ot tak
nowym kixom na przekór ot tak
włożę raz duży dekolt bo mam
to co trzeba do niego

zrobię mocny makijaż bo co
chcę wyglądać wyzywająco
jestem inną kobietą nocą
i nie pytaj dlaczego

będę pachnieć delicious bo co
nie pokażę bielizny choć ją
w wyobraźni już widzisz ostro
tajemnice są fresz bo

wiesz, że chcę cię czymś kusić i ja
wiem, że znów się odwrócisz i tak
i komplement ten musisz mi dać
jestem przecież kobietą


8151edcd000c0c414f1d67fb.jpg
Tagi: mm
11.05.2012 o godz. 20:05
MojaObsesja
Nie.
O mnie: Rozczarowana idealistka...
statystyki